Stowarzyszenie CykloPolska to marka, po której wiadomo czego się spodziewać: zawodów sportowych z szybką trasą. Wydarzenia przez nich organizowane nie celują w średniego zawodnika takiego jak nie szukając daleko ja tylko w tych, którzy chcą się ścigać. Varmia nie należy tutaj do wyjątków, jest jednak specyficzna: start jest o godzinie 16:00, a impreza zaplanowana jest pod tych, którzy planują przejechać (lub spróbować przejechać) całą trasę tzw. longiem, czyli bez przerwy.
Długo nie bardzo miałem pomysł jak się do tej trasy zabrać. Paweł planował jechać longiem, co przy jego obecnej średniej po szutrach 24 km/h i braku awersji do jazdy nocą brzmiało sensownie, ale nie dla mnie. Ostatecznie doszedłem do wniosku, że na 150 km przenocuję, a pozostałe 310 km spróbuje zrobić następnego dnia. Byłby to niezły wyczyn bo na gravelowej trasie najdłuższy mój dystans do tej pory to 275 km na Kresach w 16 godzin.
O 16:00 zgodnie z planem wystartowałem, po 1 w nocy byłem na 150 km w hotelu w Ornecie, a 8 rano następnego dnia 30 km dalej w Lidzbarku na Orlenie, skąd wysyłałem do organizatora sms o treść DNF…
Czy wspominałem, że CykloPolska organizuje imprezy raczej sportowe?




